Alan Wake 2 – wyjątkowa fabuła sprawia, że jest to perełka wśród gier grozy
Jeśli jeszcze nie grałeś, to od razu Ci mówimy: omija Cię jedno z najlepszych doświadczeń grozy ostatnich lat.
Alan Wake 2 to perełka. Fabuła gry osiąga poziom, którego po prostu nie da się przebić. Atmosfera? Gęsta jak mgła nad jeziorem Cauldron. Można ją przejechać motocyklem. I często udaje się do niej dotrzeć. W dużej mierze zasługa zapierającej dech w piersiach grafiki i absolutnie luksusowego dźwięku – każdy skrzyp w oddali, każdy cień, każde światło ma swoje znaczenie.
Ale tym, co naprawdę wynosi tę grę na szczyt, jest narracja. Przełączanie się między dwoma równoległymi światami – mrocznym „Mrocznym Miejscem” Alana i realistycznym śledztwem Agentki Sagi Anderson – działa perfekcyjnie. Obaj bohaterowie mają swoje własne „centrum” – Alan przerabia rzeczywistość za pomocą storyboardu, podczas gdy Saga łączy dowody i buduje sprawę w swoim pokoju myśli. To innowacyjna, zabawna i co najważniejsze: wciągająca gra.
Rozgrywka jest płynna, walka ekscytująca i choć bywa nieco męcząca, wciąż dostarcza mnóstwo frajdy. Dla graczy, którzy wolą skupić się na fabule niż na wyzwaniu, dostępny jest tryb fabularny – o niższym, ale nie zerowym poziomie trudności. A ponieważ to survival horror z prawdziwego zdarzenia, należy liczyć się z ograniczonym ekwipunkiem i starannym planowaniem każdego naboju.
Jedynym elementem, który tu i ówdzie spowalnia tempo, są otwarte przejścia. Czasami miałem wrażenie, że gra zamiast nastrojowego horroru, osuwa się w symulator „biegnij tu i tam”. Zebranie wszystkich przedmiotów kolekcjonerskich naraz również może spowolnić rozgrywkę – a jednak największe perełki kryją się w tych liniowych, intensywnych przejściach, w których Alan Wake 2 naprawdę błyszczy.
Podsumowanie: Alan Wake 2 to arcydzieło w dziedzinie opowiadania historii w grach. Wybaczysz mu kilka drobnych niedociągnięć strukturalnych – bo ta gra będzie się z Tobą bawić. I będziesz się nią bawić z zapałem. Absolutna konieczność dla fanów horrorów.